Od chwili gdy Ją ujrzałem, wiedziałem, że to nie będzie zwykła i krótkotrwała znajomość. Zrozumiałem, że wstąpiłem w związek na całe życie. Każda chwila spędzona z Nią napawała radością i optymizmem. Nasze najpierw kilkunastominutowe spotkania przerodziły się po pewnym czasie w długie godziny. Pamiętam Jej radość, gdy po raz pierwszy spotkały się nasze usta. Już od początku starała się być niezależna i panować w tym związku. Lecz po wielu godzinach morderczych starań, zdołałem okiełznać Jej temperament. Mimo to, nadal udaje Jej się czasami wykorzystać moje słabości i postawić na swoim...


W Jej towarzystwie czuję się wspaniale. Gdy widzę Ją, czekającą co dzień z takim samym zapałem, stale kochającą i trwającą przy mnie mimo wszystkich przeciwności, zapominam o tym co do tej pory mnie otaczało. Jest dla mnie jak lek na każdy rodzaj bólu, jak matka, która zawsze z otwartymi ramionami czeka na swe dzieci. Potrafi dzięki temu, że po prostu jest, przełamać wszelkie bariery lęku i zatrzeć narastające problemy, poprzez swój miękki, niezwykły (a za razem jedyny w swoim rodzaju), zawsze kojący głos. Można by jej słuchać godzinami, a przy tym zapomnieć o bożym świecie i wyruszyć w najdalsze zakątki wyobraźni...

To chyba na jej cześć powstało pojęcie pierwszej miłości. Bo to co człowiek czuje po raz pierwszy oglądając to niezwykłe zjawisko jest nie do opisania...

o tak... jakby otwierał się przed Tobą nowy, nie poznany dotąd świat... Świat, którego tak naprawdę nigdy nie poznasz do końca, bo zawsze znajdzie się coś co pozostanie dla Ciebie zagadką. Będziesz myślał, że już go znasz i nic nie powinno Cię zaskoczyć, a los zgotuje Ci nową niespodziankę... Tak...Taka właśnie jest Ona...

Udająca niedostępną, a jednak otwarta na każdą zmianę i propozycję. Zagadkowa i tajemnicza, a zarazem pomocna w chwilach słabości i ciesząca się każdym wspólnym sukcesem...

No bo oczywiście jak wszyscy, także i my przeżywamy wzloty i upadki. Najważniejsze jednak jest to, aby przejść przez nie razem. Nie ważne czy to święto z okazji sukcesu czy smutek z przegranej... Może i Ona nie potrafi okazywać swoich emocji tak obrazowo jak ja, ale czuję, że w głębi duszy jest ze mną. A ta właśnie myśl mobilizuje mnie do pracy i jeszcze większego wysiłku. Wiem, że łącząc nasze wspólne zaangażowanie i chęci możemy wiele razem osiągnąć...

Wiem...doznałem wielkiego zaszczytu w dniu, gdy Ją po raz pierwszy spotkałem. Jestem wdzięczny niebiosom, że mogę cieszyć się Jej obecnością i napawać pięknem Jej widoku. Można powiedzieć, że dojrzewałem przy Niej, a Jej obecność pomogła mi wydorośleć. Jest niezwykła- co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Dzięki Niej mogę co dzień wyruszać w podróż do świata, którego kocham najbardziej...

Wielu ludzi jeszcze się na Niej nie poznało. Wielu ludzi nie zna Jej imienia. Dlaczego? Bo Ona jest skarbem tylko dla wtajemniczonych, dziełem sztuki tylko dla koneserów. Tylko wybrani mogą cieszyć się Jej blaskiem, który rozświetli im mrok codzienności. Ona potrafi dbać o swoje dobre imię. Wybiera najlepszych. Wybrała mnie- a to coś znaczy...Może kiedyś wybierze właśnie Ciebie? A może już wybrała?

Jest jedyna w swoim rodzaju- to Ona dokonuje wyboru. To Ona z pokorą oddaje się Tobie we władanie, a w głębi duszy wie, że dzięki ciężkiej i owocnej pracy, możesz dojść do końcowego tryumfu. To Ona staje się dla Ciebie matką, a za razem kochanką, która działa jak narkotyk. Potrafi wywołać łzy, a później doprowadzić do rozkoszy. Jest tajemnicą, której nigdy nie będziesz gotów odkryć do końca. Wreszcie jest radością każdego, kolejnego dnia i spełnieniem marzeń dla tych, którzy Ją kochają...


To Ona - WALTORNIA - skarb tylko dla wybranych...

morfeusz

wiersz został nagrodzony w konkursie
z okazji I rocznicy serwisu waltornia.pl