Trzy zagrożenia zdrowia

Dystonia Ogniskowa
Dystonia ogniskowa to zakłócenie neurologiczne, które charakteryzuje się nagłą utratą możliwości poruszania się lub koordynacji i może dotknąć dowolnej części ciała. U muzyków grających na instrumentach dętych, a w szczególności na waltorni choroba ta zazwyczaj dotyka ust i mięśni je otaczających. Typowymi wczesnymi objawami dystonii jest drżenie, nagłe kiksy lub techniczne problemy w jednym szczególnym rejestrze.

Irena Marie RiebandPoczątek dystonii ogniskowej najczęściej poddaje w wątpliwość całą karierę muzyka. Jest rzeczą interesującą, że skutki dystonii zaczynają dokuczać muzykowi w trakcie gry na instrumencie, a nie w trakcie wykonywania jakichkolwiek codziennych czynności. Ponadto stan chorobowy rozwija się powoli i nie zawsze powoduje ból, a więc może trwać niezauważenie, dlatego też, chorobę tę często diagnozuje się po dłuższym upływie czasu. Dystonia nadal pozostaje najtrudniejszym do leczenia stanem chorobowym, ze względu na niezrozumienie przyczyn jak podaje Deutsche Orchestervereinigung (niemiecki związek zawodowy muzyków orkiestrowych - przyp. red). Czynniki, które mogą prowadzić do dystonii to zmiana techniki lub instrumentu, zwiększony stres i nadmierne ćwiczenia. Istnieją też dowody na to, że nieprawidłowe metody ćwiczeń mogą stanowić samodzielną przyczynę choroby. W badaniu 58 muzyków dotkniętych dystonią 17 z nich nagle zwiększyło czas ćwiczeń lub rozpoczęło nagłe intensywne ćwiczenia po przerwie. Oddzielenie przyczyn od skutków nie jest łatwe. Proces leczenia również. Niektórzy instrumentaliści uzyskali poprawę zdrowia poprzez ćwiczenia relaksacyjne mięśni, a u innych poprawa nastąpiła w wyniku ponownego uczenia się połączeń korowych.

Stres zawodowy
Muzycy orkiestrowi zostali poproszeni o sporządzenie wykazu 10 głównych czynników powodujących stres w ich codziennym życiu. Sporządzono hierarchię wymienionych czynników. Na pierwszym miejscu znalazł się dyrygent, który odbiera muzykowi wiarę w siebie, następnie problemy z instrumentem, problemy związane z graniem solo w orkiestrze, po nich problemy medyczne, które mają wpływ na pracę i popełnianie błędów w czasie występów. Badanie przeprowadzone w Wielkiej Brytanii ujawniło, że istnieją trzy kategorie stresu w karierze zawodowej muzyków. Należą do nich czynniki związane z zatrudnieniem zawodowym, czynniki sytuacyjne czy środowiskowe oraz czynniki osobiste. Bez wątpienia za najpoważniejszy czynnik uważa się odczucie potrzeby osiągnięcia wysokiego poziomu gry przez instrumentalistę. Wydaje się, że muzycy w tym ostatnim przypadku są swoim największym wrogiem.

Należy dodać, że waltornia to instrument, który łączy wszystkie wymienione czynniki wywołujące stres i muzycy muszą liczyć się z fizycznymi i psychicznymi konsekwencjami wynikającymi ze stresu. Ułożenie ręki i ust waltornisty na instrumencie nie jest jego naturalną pozycją. Samo napięcie fizyczne związane z utrzymywaniem i przenoszeniem instrumentu może z łatwością prowadzić do nadwerężeń, dlatego też waltorniści od najwcześniejszych lat podejmują środki przeciwdziałania napięciom. Niektórzy z nich posiadają instrumenty dopasowane do budowy ciała, co pozwoliło znacznie zredukować bóle mięśniowe. Stosowanie rozgrzewki, rozciąganie mięśni i regularne przerwy między sesjami są niezbędne, aby zapewnić elastyczność mięsni.

Popełnianie błędów w czasie koncertu, zwłaszcza podczas solówek w orkiestrze oraz spełnianie oczekiwań dyrygenta to z pewnością kwestie, z którymi instrumentalista grający na waltorni musi nauczyć się żyć. Ale jeśli chcemy nie ulegać naciskom czy opiniom musimy nauczyć się niezależności od zewnętrznych sądów. W języku niemieckim waltornię nazywa się „Glueckspirale" (spirala szczęścia), co sugeruje, że gra na niej to gra hazardowa. Nadmierna ostrożność jednak nie popłaca, nie tylko w hazardzie. Waltornia, to instrument, który należy traktować z oddaniem, ale i z odwagą. Musimy rozwinąć w sobie stalowe nerwy i nawyk trzeźwego myślenia.

Niepokój związany z występami publicznymi
U większości zawodowych waltornistów w pewnym punkcie kariery pojawiły się symptomy tremy, takie jak utrata oddechu, suchość w ustach, gwałtowne bicie serca, mdłości, utrata pamięci i koncentracji lub nawet utrata słuchu. Trema jest niewątpliwie istotnym tematem badań i aż 478 strategii do walki z nią zostało przedstawionych w różnego rodzaju publikacjach. Wśród nich zaleca się położenie na podłodze w celu relaksu, przeczytanie książki bezpośrednio przed występami, aby oczyścić lub zająć czymś innym umysł, mówi się o skupieniu na jakimś punkcie na ścianie, albo położeniu tabletki aspiryny pod język, czy też zażyciu beta-blokera. Jednym ze sposobów poprawy samopoczucia jest nie nastawianie się w niezwykły sposób na jakieś występ, ale traktowanie go w zwykły sposób, po prostu „idź i zagraj melodię". Należy pogodzić się z tym, że niektóre dni są lepsze, a inne gorsze. Kolejne podejście mówi o tym, że prawdziwym kluczem do pokonania tremy jest doświadczenie, a najlepszym sposobem jej uniknięcia ciągłe granie przed jakąkolwiek publicznością. Inne opinie wskazują na to, iż muzyk musi koncentrować swą uwagę na muzyce, a tremę przed występem traktować jako zwykłą reakcję biologiczną. Jednakże wydaje się, że konieczność pozytywnego myślenia jest kluczem do rozwiązania problemu.

Statystyki pokazują wyraźnie, że nieprawidłowa postawa ciała muzyka była najczęstszą przyczyną problemów zdrowotnych. Muzycy grający na instrumentach dętych są szczególnie narażeni na urazy mięśni ramion, szyi i pleców, aż do kości ogonowej włącznie. Drugą przyczyną jest zła technika gry, a w szczególności zadęcie. Związek pomiędzy tymi dwoma obszarami okazuje się być bardzo silny, zwłaszcza w przypadku dystonii ogniskowej, stresu zawodowego i tremy przed występem, trzech diabolicznych zagrożeń wśród waltornistów.

Tak więc wypracowanie niezawodnej techniki jest sprawą oczywistą. Co w rzeczywistości stanowi technikę, na której można polegać? Jak możemy pokonać coś niestabilnego tak jak trema i zastąpić to czymś stałym i pewnym? To pytanie było fundamentalne w poszukiwaniu drogi do mojej własnej odbudowy pewności siebie. Znalezienie właściwych rozwiązań pośród wielu możliwości okazuje się jednak niełatwe.

Rozwiązania techniczne

Postawa
Właściwa postawa ciała jest kolejnym elementem po zadęciu i oddychaniu, na który należy zwrócić uwagę w poszukiwaniu niezawodnej techniki. Nieprawidłowa postawa jest oznaką problemów związanych z występami muzyków i wskazuje, że jest ona istotnym czynnikiem wpływającym na słabą technikę gry. Poszukiwanie właściwej techniki w wysokim stopniu zależy od postawy i wielu nauczycieli gry na instrumencie traktuje ją jako integralny element techniki gry. Większość muzyków jest nieświadoma niewłaściwego ustawienia swego ciała i nie posiada wewnętrznej orientacji, poczucia właściwej postawy. Złe wykorzystanie potencjału ruchowego ciała może wywodzić się z okresu wczesnego dzieciństwa i być tak głęboko zakorzenione, że zmiana tego, tzn. reorganizacja układu korowego jest bardzo trudna.

Oddychanie
Wyrażenia takie jak 'wszystko polega na oddychaniu' albo 'weź głęboki wdech i dmuchaj' to często słyszane mądrości w świecie gry na instrumentach dętych. Ale co zrobić, jeżeli ktoś ma przede wszystkim wrażenie, że nie wie jak oddychać? Albo szuka swojej własnej ścieżki oddychania, którą gdzieś po drodze stracił? Instrumentalista może zostać zasypany zmieniającymi się opiniami. Choć większość muzyków zgadza się, że aby grać na waltorni musimy wdychać jak najwięcej powietrza, a następnie wydmuchiwać je, tym niemniej wydaje się istnieć mnóstwo sposobów realizacji tego zadania. Jedni muzycy mogą wykazać, że dobre oddychanie rozpoczyna się na dnie, a kończy u szczytu, inni mogą sugerować wdychanie, jak gdyby przez wąż ogrodowy. Inni znów mogą być zdania, że aby nabrać dosyć powietrza przy wdechu wskazanym jest poszerzenie klatki piersiowej lub wyobrażenie sobie, że klatka jest zamocowana do płuc. Niektórzy nauczyciele zabraniają swoim studentom podnoszenia ramion, a zachęcają do wysunięcia na zewnątrz klatki piersiowej. Stara szkoła twierdzi, że należy oddychać z jamy brzusznej i nie podnosić ramion, a bardziej nowoczesne podejście sugeruje, aby muzyk, który jest drobnej budowy oddychał we wszystkich kierunkach, włącznie z kierunkiem do góry.

Większość muzyków ma świadomość, że nie należy forsować dźwięku, ale to nie rozwiązuje problemu w praktyce. Pojęcie „podparcia" reprezentowane przez dwie szkoły, europejską, stosującą 'wypychanie' i muzyków z USA, którzy wolą bardziej delikatne podejście wydaje się być interesujące. Na rynku istnieje wiele urządzeń do ćwiczeń oddechowych, jak również publikacji i wideo, z tym, że ta obfitość narzędzi i technik może prowadzić do części problemów związanych z oddychaniem. Z mojego doświadczenia wynika, że nadmierne koncentrowanie się na jednej umiejętności istotnej przy grze na waltorni - w tym przypadku na oddychaniu - jest niedobre dla jakiegokolwiek muzyka, a nawet może prowadzić do negatywnego zjawiska, w którym nadmierne ograniczenie się zubaża nasze możliwości, alienuje nas i prowadzi w efekcie do blokady psychicznej i większej frustracji.

Zadęcie
W świecie muzyków grających na instrumentach dętych uznano, że dobre oddychanie i dokładne wykorzystywanie mięśni warg to dwa czynniki zapewniające udane występy. Prawdopodobnie najbardziej dyskutowaną kwestią wśród muzyków jest zadęcie. Philip Farkas w swojej książce opisuje znaczną liczbę różnych zadęć, co sprawia, że jest to „jedna z najtrudniejszych rzeczy do opisania". Następnie podejmuje on próbę porównania tzw. zadęcia „uśmiechniętego" z zadęciem typu „gwiżdżącego" i dochodzi do wniosku, że gdzieś pomiędzy tymi dwoma typami znajduje się prawidłowe ustawienie „uśmiechu ściągniętego". Uważa, że większość profesjonalistów umieszcza ustnik poziomo, bardziej lub mniej w środku ust, pionowo przykrywając dwie trzecie górnej wargi i jedną trzecią dolnej wargi. Kiedy mowa o innych kwestiach tj. to czy dolna warga powinna być podwinięta do środka czy też nie, rozdział napięcia pomiędzy dwiema wargami, ustawienie zębów, kąt między ustnikiem a twarzą, rozmiar otworu i wykorzystanie mięśni twarzy wewnątrz ustnika, opinie bardzo się różnią.

Przyłożenie zbyt dużej wagi do zadęcia wprowadza jeszcze większy zamęt. Nie bez powodu niektórzy nauczyciele przestrzegają przed wyolbrzymianiem tego aspektu gry na waltorni. Właściwym byłoby znalezienie nauczyciela nie tylko eksperta, ale, co ważniejsze, pedagoga z indywidualnym wszechstronnym podejściem do studenta. Doświadczenie waltornistów mówi jednak, iż nie jest to proste zadanie. Są wskazówki i strategie, którym muzycy ufają i stosują się do nich, ale są i takie, z których lepiej byłoby zrezygnować. Niezaprzeczalnym jest fakt, że zadęcie jest dla każdego jedyne w swoim rodzaju i niepowtarzalne.

Rozwiązania integralne

Autentyczność
Wraz z odejściem od solidnych fundamentów, niełatwo będzie wrócić na wcześniej opuszczoną drogę. Pełna determinacji walka ze wszystkimi aspektami dotyczącymi gry na instrumencie może zaprowadzić nas w ślepą uliczkę. Jest to moment, w którym należy się zatrzymać i zmienić sposób myślenia. Ostatecznym remedium na „chorobę" będzie odprężenie, spokój i swoboda. Zgłębiając wszystkie aspekty gry na waltorni, podążając ścieżką obiecującą znalezienie rozwiązania problemów, napotykając jednak mur nie do przejścia, którym był całkowity brak pewności siebie i wynikające z tego konsekwencje stricte muzyczne, musiałam odbyć drogę powrotną, wrócić do korzeni i poszukać czegoś, co bezwiednie umknęło. Tym, co doprowadziło mnie do odzyskania pewności siebie i powrotu do „zdrowej" techniki było poczucie autentyczności, swobody i wiara. Umiejętność słuchania i wspomnienie dźwięków z okresu dzieciństwa nabrały innych wymiarów. Eksperci zajmujący się problematyką stresu przed występami publicznymi są zgodni w tym, że można uniknąć tego rodzaju problemu. Wierzę osobiście, że kiedy nauczymy się rozróżniać, co jest dla nas dobre, autentyczne, a co nie, będziemy w stanie pokonać zagrożenia, które napotykamy na swej drodze muzycznej oraz dojść do właściwej techniki. Jest to szczególnie ważne w dziedzinie nauczania, gdzie wzajemny szacunek nauczyciela i ucznia jest wartością kluczową. W procesie nauczania, techniki i metody będą wtedy pomocne i efektywne, gdy będą brały pod uwagę indywidualność osoby uczącej się. Jakakolwiek „technika" niewywodząca się z intuicji, wyobraźni, naszych sił życiowych poniesie fiasko. Właściwy sposób oddychania powinien być umocowany w normalności tej funkcji. Intuicję i naturalność należy oprzeć i rozwijać na śpiewie, czy to głośnym czy wewnętrznym, oraz na sposobie słuchania. Radość gry na waltorni jest spójna z naszymi wewnętrznymi celami i motywacją.

System wsparcia
Zdrowe podejście do gry na waltorni powinno być moim zdaniem oparte na zbudowanym przez nas samych autentycznym systemie „wsparcia", który prowadzić nas będzie nie tylko w życiu muzycznym, ale i poza nim. Osobiste doświadczenia waltornistów dostarczają nam pewnych sugestii na temat tego, gdzie można znaleźć ratunek. Bezwzględnie będzie to odpowiednia ilość snu i zdrowe odżywianie, utrzymanie sprawności lub technika Alexandra, kompletna zmiana nastawienia psychicznego, rozsądne godziny ćwiczeń oraz hobby dla odwrócenia uwagi od gry. Integracyjne podejście idzie jeszcze dalej. Skoro ciało wpływa na umysł, a umysł na ciało, to gra na instrumencie, a w naszym przypadku na waltorni, jest tylko jednym, ale nie jedynym z aspektów naszego życia. Spotkałam się z teorią, która dzieli potrzeby muzyka na cztery dziedziny. Są to elementy fizyczne, emocjonalne, mentalne oraz elementy duchowe. Dobro muzyka wymaga współpracy każdej z tych dziedzin.

Najważniejszym jest jednak zwalczenie strachu. Wypracowanie własnego efektywnego systemu pracy na sali ćwiczeń buduje naszą pewność siebie, która pozwala iść drogą wiary pozbawionej lęku. Nieodłącznym elementem tego systemu powinno być także odnalezienie działań pobudzających nas do życia, zmieniających nasz stosunek do nas samych, działań, które przynoszą nam radość, pomagają wzmocnić pewność siebie i zredukować napięcie oraz sprawiają, że pozostajemy otwarci zarówno na sali ćwiczeń jak i w życiu. Badania wykazują, że zarówno techniki relaksacji jak i ćwiczenia gimnastyczne są korzystne dla jakości gry i pomagają zminimalizować niepokój podczas występu. Jest wiele możliwości, z których możemy skorzystać wedle indywidualnych potrzeb. Waltorniści znani są z tego, że wykorzystują wiele aktywności fizycznych i relaksacyjnych powszechnie dostępnych również w uczeniu gry na instrumencie.

W moim przypadku, technika Alexandra okazała się pomocna jedynie na jakiś czas. Zastąpił ją taniec, który był zawsze moją pasją. Gdy taniec towarzyski zamieniłam na Flamenco, okazało się, że jest ono nadzwyczaj korzystne dla gry na waltorni. Jest to taniec doskonały do ćwiczenia koordynacji. Stepowanie jest szczególnie korzystne dla utrwalania i wyostrzania poczucia rytmu, otwiera klatkę piersiową na oddech i wpływa korzystnie na ogólną postawę dostarczając wspaniałej zabawy. Oprócz tańca wykorzystuję pływanie i jazdę na nartach wzmacniając wytrzymałość i koncentrację. Dużo czasu poświęcam modlitwie. Próbowałam również stosować beta-blokery, ale symptomy tremy i napięcia nie zmniejszyły się, koncentracja się pogorszyła, a poczucie bycia nieudacznikiem wzrosło. Okazało się, że były one zasadniczo obce mojej naturze.

Wnioski

Nie wszyscy waltorniści cierpią na brak wiary w siebie lub mają problemy zdrowotne wynikające ze stresu związanego z koncertowaniem, ale jest wielu, którzy je mają. Eksperci są zgodni w tym, że pewności i wiary w siebie można się nauczyć, a wszystkie problemy związane z dystonią ogniskową, stresem oraz lęk przed występami publicznymi są możliwe do uniknięcia. Naszą podróż powrotu do zdrowia możemy oprzeć na założeniu, że powyższe problemy waltornistów nie muszą się pojawiać, jeśli tylko technika gry jest wyrazem spokojnego ducha oraz zdrowego ciała i umysłu.

To brzmi łatwo. Natomiast wydaje się że im mniej pewny siebie muzyk poszukuje rady, tym bardziej jego problemy się komplikują. Po pierwsze blokuje się z powodu ukrytych czynników związanych z osobowością i motywacją. Po drugie, należy słuchać i słyszeć tych, którzy starają się nam pomóc, jak również polegać na własnej intuicji. Po trzecie, nadmierna koncentracja na jednym aspekcie gry może prowadzić do blokady psychologicznej i wykonywania ćwiczeń nieprawidłowo.

Jest zatem sprawą zasadniczą posiadać umiejętność przeciwdziałania stresowi poprzez budowanie systemu odpornościowego, który ciągle się rozwija. To z kolei zapewni nam wszystko, co jest potrzebne byśmy my sami byli zdrowi a nasza technika niezawodna i pełna dźwięku. Do codziennych ćwiczeń należy też regularna rozgrzewka fizyczna, dodatkowe ćwiczenia fizyczne lub umysłowe oraz czas wolny. Za pomocą narzędzi, których używamy, naszej woli i odwagi, jak również z pomocą doświadczonych terapeutów i trenerów, jeżeli jest ona konieczna, możemy stworzyć nasz własny, osobisty system, który uwzględnia nasze subiektywne doświadczenie, naszą zdolność posługiwania się wewnętrznym poczuciem równowagi i umiejętność oparcia zaufania na naszym wewnętrznym osądzie.

Takie zintegrowane podejście i spójność są siłą życiową. Tak więc kiedy skupiamy się tylko na jednej rzeczy np. na waltorni lub tylko jednym aspekcie gry na tym instrumencie, to pozbawiamy się właśnie swobodnego oddechu. A wiec należy się zrelaksować, uwierzyć i bawić grą! Zdrowa gra polega na poczuciu całkowitej swobody w swojej artystycznej roli, a ma ona swoje korzenie w otwartości serca. Należy pozostawać w ścisłym kontakcie z przyrodą i z otaczającym nas światem. Należy odgrywać swoją rolę w społeczeństwie i w relacjach międzyludzkich.

W ramach wniosków należy stwierdzić, że gra na waltorni to całość w nieustannym procesie rozwoju, która oparta jest na zdrowym dźwięku, pewnej technice uważnie pielęgnowanej przez zdrowe muzykowanie, a ponad wszystko znajdującej swoje korzenie w autentyczności. Tylko wówczas, gdy będziemy uważnie się o siebie troszczyć i opierać we wszystkim cokolwiek robimy na podstawach autentycznych, możemy ochronić się przed chorobami, które nam grożą. Ostatecznie to my jesteśmy swoimi najlepszymi nauczycielami - to my sami jesteśmy życiodajną siłą będącą motorem naszych osiągnięć. Problemy powstają wówczas, gdy przestajemy się o siebie troszczyć, zbaczamy ze ścieżki i przyjmujemy techniki, które są nam obce.

Powrót do profesjonalnej gry na waltorni po okresie poszukiwań nauczył mnie, że każdy, kto nie uniknął załamania, kryzysu w karierze jest w pełni wyposażony w środki pozwalające na powrót do zdrowia, jak również jest gotowy na nowe otwarcie. A więc do wszystkich, którzy stracili lub brak im pewności siebie kieruję wezwanie: weźcie waltornię i grajcie sercem!
Irena Marie Rieband
 
artykuł został opublikowany
w amerykańskim czasopiśmie
The Horn Call, Maj 2010

Irena Marie Rieband jest absolwentką Uniwersytetu Londyńskiego oraz pierwszą waltornistką Sudeckiej Orkiestry Filharmonicznej.

Zobacz również:



Podziel się tą informacją, jeśli uważasz że jest ciekawa




Polecamy także:






Translator

Reklama