2008-vlatkovic-warszawa22.11.2008 w sali Filharmonii Narodowej w Warszawie odbyła się polska premiera koncertu na róg Winterreise Krzysztofa Pendereckiego. Wykonawcą partii solowej był Radovan Vlatković któremu akompaniowała orkiestra Sinfonietta Cracovia pod dyrekcją Lawrence'a Fostera.

Oto fragment artykułu Doroty Szwarcman dotyczący tamtejszego wykonania:

(...) Wreszcie ukończony w tym roku Koncert waltorniowy, którego prawykonanie odbyło się w maju w Bremie, zaraz potem zagrany w Tajpej, na festiwalu wykonany po raz pierwszy w Polsce. Nosi on podtytuł Winter-reise, co nie jest bynajmniej aluzją do Schuberta, lecz okoliczności powstania: była wówczas zima, kompozytor zaś podróżował. To utwór na swój sposób lżejszy, o cieńszej fakturze, choć także refleksyjny. Pierwszy koncert Pendereckiego z udziałem solowego instrumentu blaszanego, i można nawet się zdziwić, dlaczego powstał dopiero teraz, skoro rogi czy trąbki już od dawna grały w jego utworach rolę szczególną, związaną ze swoistym efektem obcości, grając nierzadko z balkonu czy zza kulis. W Koncercie róg solowy dialoguje z rogami z orkiestry, co też jest nową manierą w twórczości kompozytora - podobne jednorodne rozmowy prowadzi też wiolonczelista-solista w Largo z wiolonczelami z orkiestry. (...) 1

I krótki opis dzieła zamieszczony na stronie www.ninateka.pl:

"Jednoczęściowy Koncert na waltornię i orkiestrę, noszący podtytuł Podróż zimowa, Penderecki tworzył zimą 2007/2008, kiedy podróżował po Chinach i Ameryce Południowej. Jest to więc osobista „Winterreise”, bez odniesień do słynnego cyklu pieśni Franza Schuberta, nawiązująca natomiast do zimowego polowania, które kompozytor zapamiętał z dzieciństwa – waltornia wciela się tu niejako w róg myśliwski. Dzięki temu utworowi katalog kompozytora wzbogacił się o pierwszy koncert na instrument dęty blaszany.

Dzieło otwiera krocząca pięciodźwiękowym tematem Passacaglia. Róg usytuowany na scenie nawołuje się z trzema innymi, których nieco melancholijny głos dobiega spoza estrady. Potem następuje Allegro moderato, rozpoczynające się trzema akordami orkiestry, a po solowej kadencji pojawia się Rondo. W jego refrenie (Vivace) solista dołącza do „wirującej” ruchem triolowym orkiestry. Epizod w tempie Allegretto przynosi zmianę rodzaju ruchu na skoczny, tym razem eksponowany w partii solowej. Z kolei rozśpiewane, romantyczne Adagio poprzez kulminację wiedzie do drugiej kadencji solowej. Po niej refren powraca jeszcze dwukrotnie, przedzielony Adagiem. Po odcinku w tempie molto meno mosso z elegijną melodią prowadzoną przez róg, a potem flet, następuje finałowe Allegro, zakończone wybrzmiewającym na podwójnym sforzato akordem całej orkiestry.

Refleksyjność, liryczność, intymność, lekkość i przejrzystość faktury – wszystkie te cechy harmonijnie łączą się tu z późnoromantyczną masywnością brzmienia, definiując nowy styl Pendereckiego, w którym ideał claritas jest już tylko komponentem." 2

1 D.Szwarcman, Cztery dni z Pendereckim, Ruch Muzyczny, Rok LII, Nr 26, 2008
2  źródło: www.ninateka.pl




Reklama