Pozostałe zachowane koncerty waltorniowe Mozarta - KV 417, KV 447 i KV 495 - jakkolwiek również nie zachowane w całości nie stanowią już tak dużej zagadki historycznej jak koncert D-dur. Wprawdzie rękopisy nie pozostawiają zbyt dużego materiału do badań, lecz liczne kopie oraz wczesne wydania wszystkich koncertów Es-dur tworzą wspólnie wystarczającą ilość tekstu nadającego się do ewentualnej analizy. Nieliczne kontrowersje wzbudzają wątpliwości związane z artykulacją poszczególnych fragmentów dzieł, lecz zagadnienie owo bliższe jest spekulacjom na temat konkretnych wydań, niż materiału nutowego samego w sobie.

Przedstawianie wszystkich wspomnianych powyżej kwestii spornych byłoby bezcelowe, lecz o kilku rzeczach warto wspomnieć, gdyż mogą mieć znaczenie w kwestii ustalenia kolejności  powstania utworów, co jest z całą pewnością dla środowiska naukowego rzeczą jedną z najważniejszych. Koncert Es-dur zamieszczony przez Köchla w katalogu pod numerem 417 jest pierwszym, jaki Mozart napisał dla Leutgeba. Precyzyjną datę podaje Frits de Haen: 27 maja 1783 i jest ona powszechnie akceptowana. Oryginalny materiał badawczy tworzą wraz z rękopisem znajdującym się w Bibliotece Jagiellońskiej pierwsze wydania dzieła z początku dziewiętnastego wieku oraz dwie najbardziej znane kopie znajdujące się w Pradze i Berlinie. Rękopis zawiera 176 taktów pierwszej części oraz pełny materiał Ronda, lecz niestety nie odnaleziono żadnych fragmentów części drugiej. W tym względzie bezcennym jest wydanie André z roku 1802, chociaż Peter Damm porównując je z kopią z Berlina stwierdził, iż zawiera ono liczne błędy i poprawki zarówno w pierwszej jak i trzeciej części. Logicznie rozumując, nie bez racji byłoby założenie, że wydawca równie swobodnie mógł potraktować również tekst części drugiej. Próby porównania go z kolejnymi wydaniami dwu różnych wydawców z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku mogą być jednak bezzasadne, gdyż jest wielce prawdopodobne, iż oba bazowały na materiale, który wcześniej wydał André. Pierwszym z nich było wydawnictwo Rober Forberg, dla którego edycję przygotował Carl Reinecke. Katalog wydawcy podaje na liście opublikowanych dzieł przed rokiem 1894 między innymi trzy koncerty Es-dur na waltornię z towarzyszeniem orkiestry:
  • Verl-No. 1520. Concert. Es-dur. Für das Waldhorn mit Begleitung des Orchesters. Nach Köchel No. 447 Rividiert und mit einer Cadenz versehen von Ferdinand David
  • Verl-No. 2697. Op. 105. Concert. Es-dur. Für das Waldhorn mit Begleitung des Orchesters. Rividiert von Carl Reinecke K.417
  • Verl-No. 2532. Op. 106. Concert. Es-dur. Für das Waldhorn mit Begleitung des Orchesters. Nach Köchel No. 495.  Rividiert von Carl Reinecke1
Unikatowy katalog - znajdujący się w zbiorach  British Library - wszystkich wydawnictw nutowych, które ukazały się do roku 1980 - zawiera w swoim spisie informację na temat wydawnictwa Forberga. Wynika z niego, że KV 447 opublikowano w roku 1874 a KV 495 w 1879. Wprawdzie informacji o KV 417 nie ma, ale należy przypuszczać, iż data publikacji nie mogła znacząco odbiegać od dwu pozostałych. Drugim wydawcą był Breitkopf & Härtel, dla którego opracowanie redakcyjne przygotował Henri Kling. Ówczesne katalogi Breitkopfa nie podawały wprawdzie dat wydania utworów, lecz da się je łatwo ustalić. Powszechną praktyką jest bowiem porządkowanie poszczególnych publikacji na podstawie numerów katalogowych. Cztery znane dziś koncerty Mozarta na róg figurują w katalogu pod numerami: 15635, 15126, 15127, 15225. Publikacje numerowane między 15000 a 16000 musiały powstać w latach 1879 - 1882 a więc krótko po Forbergu. Już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę fakt, iż Breitkopf decyduje się na wydanie koncertu D - dur. Wprawdzie numer 15635 dowodzi, iż wydano go najpóźniej ze wszystkich czterech koncertów, ale jednak był to krok naprzód w stosunku do konkurencyjnego wydawcy. Skąd jednak decyzja redakcji o publikacji koncertu D-dur, skoro powszechnie wiadomo, że zarówno Breitkopf jak i Forberg opierali się w zasadniczej mierze na pierwotnym wydaniu André? Odpowiedzią na to pytanie mogą stanowić nieliczne dokumenty wspominające, iż wydanie koncertów Mozarta z lat 1879 - 1882 było drugim, jakie opublikował Breitkopf. Trudno ocenić dziś wiarygodność tego typu informacji, choć ich logika zdaje się być przekonywująca. Należałoby zatem założyć, iż pierwotne wydanie Breitkopfa - o którym wiemy niewiele - bazowało na  redakcji André i podobnie jak u Forberga dotyczyło tylko trzech koncertów Es-dur. Publikacje z lat 1879-1882 były zaś drugim wydaniem koncertów Mozarta i  Kling - co niestety nie wykracza poza ramy prawdopodobieństwa - mógł bazować na ewentualnych rękopisach i kopiach, które nie były dostępne dla zespołu redakcyjnego  André. Ponadto Kling dysponując ciągle rozwijającą i uzupełniającą się wiedzą na temat spuścizny Mozarta  zdecydował się uznać koncert D-dur jako dzieło cokolwiek wiarygodne. Pomijające go jednak zarówno pierwotne wydanie Breitkopfa jak i wydanie Forberga są jednym z najbardziej wiarygodnych dowodów na fakt, iż KV 417 był pierwszym koncertem, jaki na waltornię napisał Mozart a późniejsze publikacje koncertu D-dur mogły być tylko efektem niedostatecznego stanu wiedzy, jakim dysponowali ówcześni badacze.

Omawiane wyżej utwory solowe na waltornię nie stanowią całości dzieł skomponowanych na ten instrument. Prócz przyjaźni z Leutgebem, Mozarta łączyły koleżeńskie relacje z wieloma innymi, znakomitymi waltornistami. Wśród nich należy niewątpliwie wymienić takie nazwiska, jak Jacob Eisen (1756-96) - muzyk Wiener Hofkapelle, Franz Joseph Haina (lub Heina, czy Henno, 1729-90) - muzyk księcia Conti, Joseph Rudolph (Rodolphe, 1730-1812) - muzyk m.in. księcia Parmy i Opery Paryskiej czy Jan Václav Stich (Giovanni Punto, 1748-1803) - waltornista czeski, którego sława obiegła całą Europę dzięki licznym podróżom koncertowym. Znajomości te prawdopodobnie owocowały kompozycjami, które bezpowrotnie zaginęły, bądź zachowały się fragmentarycznie.

W tej kategorii wymienić należy fragment pierwszej części koncertu Es-dur KV 370b z 1781 roku.
Mozart: Koncert Es-dur KV 370
Mozart: Koncert Es-dur KV 370
Zachowane są 144 takty i mogą z dużą dozą prawdopodobieństwa stanowić fragment pierwszej części koncertu razem z Rondem Es-dur KV 371 - utworu powszechnie dziś wykonywanego, jako jednoczęściowa miniatura. Wskazuje na to bliskość dat napisania obydwu części. Rondo zostało przez Mozarta naszkicowane w całości jeśli chodzi o głos solowy, jednakże rękopis zawiera liczne luki w instrumentacji. Zostały one uzupełnione przez Henri Klinga w 1909 roku w Lipsku (wersja na róg i fortepian) i w 1937 roku przez Bernharda Paumgartnera w Wiedniu (partytura). Utwór został napisany zapewne dla dolnego waltornisty - Jacoba Eisena. Tezę tą może potwierdzać użycie w większości średnicy rejestru instrumentu w obydwu częściach.

W zbiorach Deutsche Staatsbibliothek w Berlinie znajduje się rękopis fragmentu koncertu E-dur KV 494a na róg i orkiestrę z 1786 roku. Utwór rozpoczyna dość rozległe, liczące 65 taktów wprowadzenie orkiestry.

Mozart: Koncert E-dur KV 494a
Następująca partia solowa zapowiada utwór niezwykły.

Mozart: Koncert E-dur KV 494aMozart: Koncert E-dur KV 494aMozart: Koncert E-dur KV 494aMozart: Koncert E-dur KV 494aMozart: Koncert E-dur KV 494a


Rękopis urywa się niestety w tym miejscu i zagadką zapewne pozostanie dalsza jego część, o ile w ogóle utwór został ukończony. Richard Dunn2 przypuszcza, że koncert dedykowany mógł być wirtuozowi - Giovanniemu Punto, o którym to Mozart wyraził się, iż "dmie wyśmienicie". Jasna barwa tonacji E-dur, wysoki rejestr głosu solowego i zapowiedź jego wirtuozowskiego potraktowania zdają się te domysły potwierdzać.

Koncerty Mozarta na instrumenty solowe z towarzyszeniem orkiestry  stanowią swoisty punkt wyjścia dla oceny umiejętności muzyka instrumentalisty. W odniesieniu do waltornistów - trudno byłoby dziś wyobrazić sobie przesłuchanie, konkurs, festiwal a czasem nawet zwykłą studencką estradę bez udziału któregokolwiek z czterech zachowanych koncertów. Taki stan rzeczy napędza w równym stopniu, jakże ważny również dla pedagogiki rynek nagrań płytowych i archiwalnych. Spośród wszystkich nagrań waltorniowych dokonanych w ostatnich latach, aż czterdzieści procent stanowią koncerty Mozarta. Nie bez racji też, najwybitniejsi nawet soliści instrumentu zawsze byli w środowisku waltorniowym oceniani przez pryzmat wykonania tychże utworów. Konkluzja wynikająca z praktyki wykonawczej wygląda więc dziś tak, że nie ma na świecie profesjonalnego waltornisty, który by - bez względu na poziom swoich umiejętności - nie miał w swoim repertuarze wszystkich czterech koncertów na róg Mozarta. Przeglądając oficjalne dane w biografiach kompozytora dotyczące jego twórczości, miejmy jednak świadomość, że w odniesieniu do waltorni mają one zdecydowanie charakter orientacyjny.

dr hab. Damian Walentek

Artykuł jest częścią pracy doktorskiej
Róg naturalny i współczesny w kontekście
wybranych dzieł literatury na oba instrumenty

1
Brian Ernest Thompson, History of the Early Sources of MozartHorn Concertos K.412/514, K.417, K447 and K.495, w: The Horn Call No 1, 1989.
2
Richard Dunn, Mozarts unvollendete Hornkonzerte, w: Mozart Jahrbuch 1960/61, Salzburg 1961, str. 162.





Polecamy także:






Translator

Reklama


Reklama